„Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał”.

Nie ma lepszej ewangelizacji od tej, kiedy chrześcijanie żyją w jedności. Bo tylko wtedy wszyscy poznają, że jesteśmy uczniami Chrystusa.

Budujmy jedność. Począwszy od naszych rodzin, grona przyjaciół, parafii. Nie ma najgorszego sposobu by rozburzyć jedność między ludźmi jak: szemranie, obgadywanie, krytykowanie – wszystko to, za plecami biednego brata czy siostry. Trzeci mówi pierwszemu co powiedział piąty – mniej więcej to tak jest. Ile jest ludzi „świętych” w naszych wspólnotach, ale, którzy nigdy nie mają odwagę powiedzieć komuś prosto w oczy prawdę. (Prawdę mówimy zawsze z miłością, a nie ze złością i oburzeniem). Ile jest osób, którzy boją się szczerego dialogu, szukania prawdy, konfrontacji? Wszystko za plecami….. A co wychodzi z tego mówienia za plecami? Nic. Pustka. Zostaje tylko szemranie, dźwięk, odgłos, który jest pusty i bezowocny.

Walczmy o to, byśmy się nie stali brzmiącym bezdusznym cymbałem, który roznosi dźwięk niezgody, rozłamu, zamieszania, szemrania. Bądźmy czujni. Jeżeli są takiego typu osoby w naszych rodzinach, w gronie przyjaciół, we wspólnotach to po pierwsze zamknijmy im usta, pomóżmy im zostawić ten nałóg.  A sami sobie zamknijmy uszy. Walczmy z pokusą typu: chcę czegoś się dowiedzieć. Dopóki będę miał uszy otwarte na tego typu „krakania” to będą też i wrony, które będą krakać coraz głośniej.

Budujmy jedność!

Jedność, to nie znaczy wszyscy tacy sami. Budować jedność to nie znaczy starać się by inni myśleli tak jak ja, robili tak jak ja itd.. Jedność to znaczy przyjąć dar inności drugiego człowieka. Budować jedność to nie bać się konfrontacji. By zbudować jedność między nami, potrzeba to najważniejsze: zostawić nasz egoizm: chęć bycia pierwszym, najlepszym, najmądrzejszym, i włączyć logikę miłości: nie ja a ty, nie wszystko dla mnie ale dla ciebie, nie ja pierwszy ale ty. Żyć logiką miłości to nie znaczy zostać na obrzeżach, nie wystawiać się, siedzieć cicho za kulisami, nie odzywać się. To jest drugi objaw egoizmu. Żyć logiką miłości to znaczy działać, planować, nawet liderować ale zawsze ze wzrokiem na innego a nie na siebie.