„Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda.”

Na pierwszy rzut oka zwyczajna okrutna śmierć. Żołnierze wykonywali setki takich wyroków. Jednak coś się stało. Odebrali życie u Boga, zabili Go. Na koniec, przebili mu serce. Ewangelista zaznacza, że wtedy wypłynęła krew i woda. Co to znaczy? Krew to życie. Woda znak Ducha świętego. Wtedy kiedy Boga zabijali, On dał nam życie. Wtedy, kiedy człowieczeństwo przebijało serce Jezusa, On dał nam swoją niepojętą Miłość. Tak. Jak bardzo nas Kocha. Nie tylko dał nam swoją Miłość, ale tam na krzyżu ustanowił Sakramenty Kościoła. Co to znaczy? To, że pozwolił nam uczestniczyć w Jego nieśmiertelnym życiu. Bóg objawił swoją wolę w Jezusie Chrystusie. Chciał by wszyscy my, mieli udział w Jego królestwie, w Jego szczęściu, miłości, byśmy żyli wiecznie.

Otóż,  Chrześcijaństwo to nie jest pogoń za doskonałością. Któż może być doskonały, jak nie Bóg sam? Być uczniem Chrystusa to znaczy, uczestniczyć w Jego życiu. On, nam grzesznym i słabym daje nam Siebie. Gdzie?  W sakramentach. Podczas Chrztu, zostałeś zanurzony w Jego bóstwie, podczas Eucharystii, karmisz się Jego ciałem, by trwać w Nim.

 

Czym bardziej człowiek neguje Boga, tym więcej On otwiera dla niego Swoje serce. Zaprasza nas wszystkich byśmy przyszli do Niego:  „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.  Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.  Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”. (Mt 11,28-30)