„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.

Boże, ty jesteś moim Ojcem. Dziękuję ci za to! Dziękuję za twoją miłość do mnie. Wciąż mam opory co do Ciebie. Sercem przyjmuję, że ty chcesz dla mnie dobra. Ale rozum wciąż się waha. Wciąż myślę, że gdybym miał moc pozmieniać niektóre rzeczy w moim życiu, zrobiłbym to lepiej od Ciebie.
Ale chcę zaufać dzisiejszemu Słowu. Ty robisz wszystko abym nie zginął. Ty robisz wszystko, abym miał życie, życie wieczne. To życie nie zacznie się po mojej śmierci, ale wtedy, kiedy uwierzę w twojego Syna. Och, żebym wreszcie pojął jak zbawienne jest dla mnie życie wieczne!?! Życie wieczne to nie tylko czas nieograniczony, ale to pełnia, to jest to, zaczym moje serce tęskni każdego dnia, nawet jeżeli tego sobie nie uświadamiam.
Jezu, ukrzyżowany i zmartwychwstały dla mnie! Pomagaj mi w wzrastaniu w więzi z Tobą. Chcę żyć, chcę żyć Ewangelią. Chcę, ale nie potrafię. To jest paradoks mojego człowieczeństwa.
Stojąc pod Twoim krzyżem wołam: Pomóż mi wierzyć, pomóż mi być z Tobą! Tylko na to mnie stać, na jedno szczere wołanie. Na nic więcej.