„On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.”

To co w oczach świata jest cenne w oczach bożych jest głupie. Bóg rozprasza pysznych a wywyższa pokornych. Pysznym jest ten, który myśli, że ma z czego się pochwalić przed Bogiem. Pokorny jest ten, który od Pana oczekuje wszelkich dóbr, bo wie, że sam z siebie nic nie jest wstanie uczynić.

Bóg jest Emmanuelem. Bogiem, który jest blisko słabych. Blisko tych, którzy doświadczają swojej niemocy i swojego ubóstwa. Dziwna jest ta logika Boża.

My chcemy, wciąż udowodnić przed Bogiem, że jesteśmy warci jego miłości. Nikt nie jest wart jego miłości. Na miłość Bożą, nie można zasłużyć. To dogłębnie zrozumiała Maryja. Zrozumiała i przyjęła. Miłość Bożą się przyjmuje, i nią się żyje, a nie zasługuje się.