„Jezus wyrzucał złego ducha z człowieka, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione.”

Ile jest nie raz w naszym sercu goryczy. Ile nie raz trzymamy w sobie zła. Ktoś mnie obraził, nie zrozumiał, skrzywdził. Trzymamy to wszystko w sobie, rozmyślamy nad tym, pielęgnujemy w sobie złość i niechęć. To zło zaczyna się w nas panoszyć, nabiera mocy. Nasze serce staję się coraz bardziej zamknięte, coraz bardziej przepełnia się goryczą, zniechęceniem, zmęczeniem, smutkiem.
Znika radość, chęć życia, pozytywne myśli, inni stają się nieznośnym ciężarem. Stajemy się niemi, zamknięci, izolujemy się.
Może warto tą twoją gorycz wydobyć z siebie? Opowiedzieć o niej zaufanej i mądrej osobie?
Nie noś sam ciężaru zła, które truje twoje serce. Ono sprawi, że staniesz się niemy, zamknięty, skupiony nad twoimi demonami śmierci, a nie nad życiem.