„Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów.”
„Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.”

Strzeżcie się obłudy. Mówi Jezus. Co, gdyby ludzie mogli zobaczyć to wszystko, co nosimy w naszym sercu? Gdyby każdy mógł w nas zobaczyć to, co myślimy o innych, nasze skryte nieraz przewrotne marzenia, zazdrości i złości? Byłbyś gotowy stanąć przed każdym w prawdzie? Przynajmniej przed bliską ci osobą, nic nie ukrywając? Tak szczerze, to chyba nie mielibyśmy odwagi być otwartą księgą dla każdego.
Często maskujemy przed innymi swoje uczucia, przeżycia, myśli. Boimy się: co oni o nas pomyślą? Strzeżcie się obłudy! Przynajmniej przed Bogiem i przed samym sobą. Nieraz dobrze jest wieczorem, zrobić sobie rachunek sumienia i nazwać po imieniu całą naszą przewrotność. Ten, który nie potrafi stanąć przed sobą w prawdzie, jak może prosić uzdrowienie u Boga? Nie bójmy się własnej nędzy! Pierwszym krokiem ku przemianie, ku nawróceniu, jest właśnie uświadomienie sobie, że potrzebuję dotyku Pana. Ten, który staje przed sobą w prawdzie, rozumie, że sam nie da rady, tylko wtedy taki człowiek zapragnie Zbawiciela. Zapragnie Go, jak powietrza. Chrystus nie będzie już tylko dodatkiem, upiększeniem, w moim „religijnym życiu” ale Panem i Zbawicielem, bez którego życie jest niemożliwe.
 
„Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”.
Nie bój się twego Pana. Przed nim możesz naprawdę być sobą. Dlaczego? Bo jesteś ważny dla niego. Najważniejszy. On cię przyjmie takiego jakim jesteś.
Nadszedł czas, abyśmy skończyli raz nareszcie z naszą obłudą. Przestańmy grać tych, którymi nie jesteśmy. Świat potrzebuje ludzi prawdziwych, czyli zbawionych grzeszników, nie perfekcjonistów.
Nie siłą, nie mocą naszą,
lecz mocą Ducha Świętego.