„Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności.”

Znowu Jezus kontynuuje swoje nauczanie o powtórnym przyjściu. To powtórne przyjście my niefortunnie nazywamy „koniec świata”. Chrześcijanie nazywają ten czas „Początek nowego życia”. A więc!  „Koniec świata” czy „początek świata” ? Zależy dla kogo!

Jezus mówi, że koniec świata będzie dla tego, który w czasie przyjścia Pana, będzie myślał tylko i wyłącznie o sobie: jak się najeść, napić się, w co się ubrać, i jak tu ciągle lepiej się ustawić. Dlaczego będzie dla niego koniec? Bo taki świat się kończy. I tu nie Jezus jest winny, a taka jest już nasza ludzka dola. Żyjemy i umieramy.

Początek zaś świata będzie dla tego, który w swoim życiu potrafił wyjść ze swojego „małego świata własnej egzystencji”. Bo nie uczynił ze swoich pragnień, marzeń, chęci wzbogacenia się, manii wielkości – BOŻKA. W tych wszystkich swoich pragnieniach i marzeniach, znalazł miejsce dla drugiego. Pomimo swoich różnych rządz potrafił dostrzec brata i siostrę. Nie skupił się tylko na sobie, ale na nich. Skoro potrafił pójść dalej niż swoje „JA” i dostrzegł innego, i temu innemu służył jak sobie, taki będzie miał radość z początku nowego świata. Dlaczego? Bo żył Miłością. Nawet o tym nie widząc. A Miłość zawsze dostrzega i wychodzi naprzeciw innym.  Miłość jest wieczna, bo Miłością jest Bóg. Ona, tylko Ona potrafi przenieść nasz przez czas, przestrzeń, i przede wszystkim przez ŚMIERĆ. Bo dla MIŁOŚCI  niema końca!