„Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz.”

Bogaty człowiek jest bezimienny. Biedny zaś ma imię: Łazarz. Bogaty po śmierci udaje się do otchłani, do miejsca gdzie nie ma Boga, nie ma imienia, nie ma relacji i miłości. Ten prosi Abrahama na wszelkie sposoby o pomoc, ale niestety, nikt nie może tej pomocy mu udzielić.
Ten kto jest wpatrzony tylko w siebie, ten, który żyje tylko dla siebie, myśli tylko o sobie, staje się bezimienny, staje się nikim. Dlaczego? Bo człowiek jest stworzony po to, by kochać! A kochać znaczy wyjść z poza siebie, ze swoich problemów, bolączek i zwrócić wzrok na Łazarza. Łazarzy jest dużo! Wystarczy otworzyć oczy i uszy a zobaczymy jak wiele Łazarzy leży obok naszych drzwi i prosi o pomoc. Może to jest mąż? Który do ciebie krzyczy o pomoc swoją irytacją, niezadowoleniem mówiąc niewypowiedzianymi słowami: „Kochaj mnie”? Może to jest żona, która błaga cię o miłość swoim narzekaniem, zmęczeniem, ciszą?
A może twoim Łazarzem jest mama, ojciec, brat siostra, którzy potrzebują twojego wzroku, twojej wyciągniętej dłoni?
Bóg pomoże wszystkim, zbawi wszystkich, ale nie tych, którzy są zamknięci w swoim chorym ja.