„Nie możecie służyć Bogu i mamonie.”

Trzeba pamiętać że „nie można służyć Bogu i mamonie”. Jeżeli pieniądz staje się dla mnie celem, jeżeli to w niego inwestuję większość mych sił i czasu, jeżeli myślę, że to pieniądz jest wstanie załatwić mi szczęście osobiste i rodzinne, to muszę uważać, bo zaczynam adorować mamonę i jej służyć.

Jezus stawia jasno: albo pieniądz albo Bóg. O co tu chodzi? Chodzi tu o nastawienie życiowe. Komu więcej ufam? Od kogo oczekuję życia, szczęścia i pełni? Od Ojca który jest w niebie, czy od mamony?
Pieniądz może załatwić prawie wszystko, to prawda. Za pieniądze wybudujesz dom, ale nie rodzinę. Załatwisz dzieciom dobre studia, ale nie kupisz im poczucie swojej wartości, godności, szacunku. Za pieniądze można podróżować, zobaczyć świat, to prawda, ale nigdy nie zobaczysz i się nie nasycisz prawdziwą Pięknością i Wolnością.

Pieniądz sam w sobie nie jest zły. Ale może nim się stać i niestety najczęściej się staje. Bo to dla niego poświęcamy większość życia?

Pewnie, można ciągle mówić że świat jest taki, inaczej się nie da. Ale można też nastawić się inaczej i powiedzieć: najpierw szukam dla siebie i mojej rodziny Królestwa Bożego, resztę da się zrobić.