„Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni.”

Jezus na widok trędowatych od razu ich uzdrawia. Słowo „Ulituj się” może kojarzyć się źle. Nikt nie chce, by ktoś się litował nad nami. Mieć litość w biblii oznacza: wejść w czyjś problem. Wziąć go na swoje barki. Współcierpieć. Jezus litując się nad trędowatymi wchodzi w ich problem. Bierze na siebie ich cierpienie, ich samotność, ich krzyk desperacji. Uzdrawia.

Zazwyczaj modlimy się by o coś prosić Boga. Bóg zna twoje zmartwienia, bóle, porażki. Wie o twoich potrzebach za nim Go jeszcze poprosisz. Bóg pragnie, aby twoja modlitwa stała się dialogiem, przebywaniem z ukochanym.

Zostało uzdrowionych dziesięciu, tylko jeden wrócił, by oddać chwałę Bogu. Gdzie są pozostali – pyta Jezus uzdrowionego samarytanina? Czy znowu potraktowali mnie, jak cudotwórcę? Czy znowu przyszli do mnie jak do supermarketu?

Jezus pragnie prawdziwej przyjaźni, pragnie twojej obecności. Pewnie, że On nie odrzuci litanię twoich próśb, ale to za mało.

Gdy nasze ziemskie relacje zatrzymają się na słowie „DAJ” to żadna przyjaźń, żadne małżeństwo nie przetrwa.

Modlitwa może być prośbą i trzeba prosić, jak najbardziej. Ale pamiętaj że Modlitwa w przetłumaczeniu na nasz język to: wspólne przebywanie, wspólny spacer, wspólna zabawa, być jednym przy drugim, dialog miłości, wypłakanie się na czyimś ramieniu, objęcie. Modlitwa to wspólne codzienne życie, jeden obok drugiego i w szczęściu i nieszczęściu, w dobrej i złej doli, w zdrowiu i chorobie.