„A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie?”

Jezus opowiada przypowieść o sędzi, który nie bał się Boga i z ludźmi się nie liczył. Przychodziła do niego wdowa, prosiła go o pomoc. Sędzia ją wysłuchał. Ale ile musiała się upokorzyć? Ile musiała łez wylać przed nim?
Czy nie mamy i my obraz takiego Boga? Bóg, który pragnie naszego upokorzenia, naszych łez zanim wysłucha naszą modlitwę?
Bóg jest Ojcem. Nie jest sędzią z przypowieści. Bóg bierze w obronę każdego, kto się do Niego ucieka. Każdego! Każda moja modlitwa to rzucanie się w objęcie kochającego mnie Ojca. Podczas każdej modlitwy, On, bierze mnie w swoją obronę.
Mamy dużo próśb, które zanosimy do Pana. Może nie każde nam je spełni, bo nie wszystkie nam służą dla naszego szczęścia i naszego zbawienia. Ale pamiętaj, że zawsze, On bierze nas w swoją obronę. Zawsze! I to jest modlitwa.
Boże, mam tyle próśb, tyle potrzeb, tyle zmagań i problemów. Może nie wszystko spełnisz tak jak ja chcę. Ale jedno wiem na pewno. Że weźmiesz mnie w swoją obronę. I dlatego jestem spokojny. Z twoją pomocą i obroną, przejdę przez wszystko, bo ty jesteś ze mną. To mi wystarczy.