„Do grzesznika poszedł w gościnę.”

Bóg kocha grzeszników. I to prawda. Wczoraj Ewangelia mówiła o tym, że Jezus poszedł w gościnę do grzesznika. To może mnie zachwycać. Jak pięknie, że Jezus mnie kocha, nie potępia mnie, nie odpycha. Tak, Jezus cię kocha. Ok. Ale teraz ty, co z tym zrobisz? Czy pozostaniesz w twoim zachwycie, czy zaczniesz stawiać konkretne kroki ku nawróceniu by przyjąć jego miłość?
Pan przywołał sługi i dał im dziesięć min mówiąc, żeby zarabiali nimi aż wróci. Bóg daje ci swoją miłość i przebaczenie to prawda. Zawsze. Ale te największe dary, nie możesz roztrwonić. Nie możesz je zakopać. Musisz je puścić w obrót. Musisz nimi żyć, musisz je potęgować w twoim życiu. 

Musisz? Tak musisz. Jeśli chcesz żyć logiką Królestwa. Jeśli chcesz rzeczywiście zakosztować prawdziwego szczęścia. Jeśli chcesz spełnić się jako kobieta i mężczyzna. Jeżeli zadowolisz się byle czym, to nie musisz. Żyj spokojnie. Sam szukaj twojego szczęścia, usprawiedliwiaj siebie i twoje złe postępowanie. Nie stresuj się. Wszystko będzie dobrze. Kilka lat. Tylko kilka lat? Tak. Bo wszystko co nie jest Boże, wcześniej czy później umrze, bo nie ma w sobie życia. „Relacje” i „Miłość” itd., itp., nie mają szans istnieć bez Boga.

Królestwo Boże, już nadeszło. Dla każdego. I dla tego „lepszego” i dla tego „najgorszego”. Miłość Boża jest dana wszystkim. Problem jest w tym, czy ja przyjmę tę Miłość i będę nią żyć, będę ją potęgować w moim życiu? Czy będę się tylko zachwycać jaki dobry jest Bóg, jaki miłosierny – ale i tak zakopię te dary i będę robić swoje? 

Zaangażujmy się raz nareszcie. Wystarczy żyć tanim życiem. Stańmy się Dziedzicami i Synami Bożymi, przestańmy być niewolnikami. 

Ciężko, prawda? Pewnie. Ale warto!