„Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie.”

Najczęściej dajemy na ofiarę, ubogim, potrzebującym, z tego co nam zbywa. Ubrania, które nie używamy, kilka ofiarowanych złotych, które nie zmienią naszego życia, żywność którą mamy pod dostatkiem.
Uboga wdowa z Ewangelii, dała wszystko co miała na utrzymanie. Dała najwięcej.
Nie liczy się ilość. Liczy się jakość. Liczy się serce. Nie liczy się to, że poświęcam dużo czasu dla najbliższych, ale liczy się to, jak ja ten czas z nimi spędzam. Nie liczy się ile mówię, ale co mówię. Nie liczy się to, że mówię kocham cię, ale jak kocham. Nie liczy się ile się modlę, ale jak się modlę.
Czy wszystko to co robię, wkładam moje serce, zaangażowanie? Czy naprawdę próbuję dać z siebie wszystko?
Łatwo powiedzieć nie modliłem się, bo byłem zmęczony, zapracowany. Pewnie, nic nie kosztuje modlić się wtedy, kiedy mam dużo czasu, kiedy mam chęć na modlitwę.
Łatwo jest powiedzieć kocham cię, kiedy jesteś mi przyjazny, kiedy ty też mnie kochasz. Ciężej jest powiedzieć kocham cię, i przytulić się do osoby, która cię obraziła, jest przeciwko tobie, nie kocha cię.
Łatwo poświęcić czas dzieciom, żonie, mężu, przyjaciołom, kiedy nic nie ma dobrego w telewizji, kiedy nie masz nic do roboty. Ciężej jest dać im siebie, po całym dniu pracy, kiedy masz ochotę iść na piwo z kolegami, oglądnąć serial w telewizji.
Łatwo jest kochać, kiedy mam czas, mam chęć…… itd.
Miłość sprawdza się wtedy, kiedy muszę się poświęcić, stracić, zostać uboższym, umrzeć dla siebie.
Pamiętaj, że stracić siebie z Miłości to tylko pierwszy krok. Drugi krok, to kiedy doświadczasz, że wszystko to co straciłeś, zyskujesz podwójnie.