„A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam!” Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”.”

Uczniowie widząc Jezusa, mają w sobie trwogę i lęk. Mają w sobie tyle pytań. Jak to się mogło stać? Przecież widzieliśmy Go jak umierał. Czy to naprawdę możliwe? Jezus by rozwiać ich wątpliwości, nie tylko pokazał i pozwolił dotknąć Jego rany, ale też jadł na ich oczach, by pokazać że On jest prawdziwy i żywy.

My też mamy wiele wątpliwości. Skoro Jezus zmartwychwstał gdzie On jest? Skoro Bóg zwyciężył zło, dlaczego ono istnieje jeszcze na świecie? Dlaczego tak trudno jest mi Go spotkać, doświadczyć w mojej codzienności? Wiele pytań i racjonalnych dowodów na to, że Bóg jest czymś dalekim, nierealnym, niekonkretnym.

A On jest. Jest żywy. Jest tak blisko mnie, że nawet nie zauważam Jego obecności. Ta Ewangelia jest dzisiaj o mnie. O tym, że Chrystus objawia się w wydarzeniach, w modlitwie, na mszy św., w czasie spowiedzi. Chrystus zmartwychwstały objawia się w osobie tylu znajomych, bliskich i przyjaciół. Chrystus objawia mi się w nieoczekiwanej intuicji, myśli, pragnieniu, w nieoczekiwanym rozstrzygnięciu problemu. Chrystus jest. Popatrz. Popatrz oczami wiary. Rozpoznasz Go. Naucz się patrzeć i dostrzegać. Nie gap się w siebie. Podejmij swój wzrok.