„Po opuszczeniu synagogi Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosili Go za nią. On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała uzdrowiona i usługiwała im”.

Był szabat. Dzień świąteczny dla żydów. W tym dniu, Bóg zakończył stworzenie świata i odpoczął. Wiadomo, nie musimy brać tego dosłownie. Szabat był przypomnieniem dla człowieka, że Bóg stworzył go nie po to, by tylko pracował w pocie czoła, bo co to za życie? Pan stworzył człowieka do szczęścia, uczty, wesela, a przede wszystkim do RELACJI. Dla nas takim dniem jest Niedziela. Niedziela przypomina nam, że Chrystus nas wyzwolił, podarował nam życie wieczne. Niedziela to dzień, w którym szczególnie musimy pamiętać, że zostaliśmy powołani do ŻYCIA WE WSPÓLNOCIE. Bo niebo i życie wieczne nie jest niczym inne, jak intensywna relacja, intensywna wzajemna miłość. Człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy bez relacji, miłości, choćby nawet cały świat pozyskał. Zresztą każdy z nas o tym wie.

Jezus w szabat uzdrawia teściową Piotra. Nie mogła być razem z nimi, nie mogła się cieszyć, nie mogła ucztować, słowem nie była zdolna do tworzenia relacji! Dlatego Pan, jakby stwarza ją od nowa. Przywraca ją do życia.

Gdyby Jezus przyszedł do nas do domu w Niedzielę, Kogo by uzdrowił od choroby typu „nie obchodzi mi nikt i nic, tylko mój świat”? Może syna, który jest „chory” bo nie tworzy wspólnoty w domu, a ciągle siedzi przy komputerze? Może córkę, która po szybkim świątecznym obiedzie ucieka by zamknąć się w swoim wirtualnym świecie? A może męża, który wstając ze stołu, zostawia małżonkę samą w kuchni, udając się też w swój telewizyjny świat? A może żona, która pragnie mieć święty spokój i po spożyciu obiadu, nie pozwala nikomu by jej pomóc umyć naczynia, nawet jeżeli ktoś to zrobi gorzej, odsyłając każdego do swojego pokoju?

Jezus uzdrowił teściową Piotra. Ona wstała i usługiwała. Oto jest jedność, oto relacja, oto miłość. Usługiwanie, współpraca, dzielenie się obowiązkami, śmiech i żarty w kuchni przy myciu garów, dźwięk stłuczonych naczyń, to jest prawdziwa relacja. Wspólny spacer, oglądanie razem filmu, gry planszowe – oto prawdziwa jedność. I nie ważne czy masz, 6, 18, 25, 50, 70 lat. W niedziele, przynajmniej w ten dzień po mszy świętej przyjdź do domu, i tak jak Jezus uzdrów kogoś. Podnieś go z gorączki, ze śpiączki i zaproś do wspólnego przebywania.

Na początku może to być męczące ale później stanie się wyzwalające.

W życiu dorosłym nie wspominamy o tym, ile w dzieciństwie mieliśmy zabawek, komputerów, czy  tata miał samochód czy też nie. Wspominamy o Wigilii, o wspólnym przebywaniu, o żartach, spacerach, o pocałunkach i przytuleniu. Wiem,  czasami, nawet nie ma co wspomnieć. Nie zabierajmy, przynajmniej tym mniejszym, to co jest najistotniejsze. Niech niedziela stanie się Niebem – wspólnotą, dla wielu naszych rodzin.