Gdy raz Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: „Za kogo uważają Mnie tłumy?” Oni odpowiedzieli: „Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał”. Zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Piotr odpowiedział: „Za Mesjasza Bożego”.

Wydawałoby się, że Jezus skoro jest Synem Bożym, nie potrzebuje modlitwy. A jednak. Wciąż potrzebuje miejsc pustynnych, potrzebuje ciszy i osobności by się modlić. Potrzebuje spotkania z Ojcem. To w czasie osobistego spotkania z Bogiem nabiera sił, tam otrzymuje mądrość do działania, tam rozumie sens swojego życia.

Po modlitwie zada pytanie swoim uczniom, za kogo Go uważają! Jakby chciał nam wszystkim pokazać, że odpowiedź będzie prawdziwa i szczera wtedy, kiedy spotkamy Go na modlitwie, na osobności, w ciszy, w spotkaniu twarzą w twarz.

My wyznajemy podczas każdej mszy świętej, że Chrystus jest naszym Panem i Zbawicielem. Ale czy rzeczywiście czujemy to sercem? Czy jesteśmy tego przekonani? Czy naszym zbawicielem nie jest wciąż dla nas praca, nasze talenty, nasze przekonania, pieniądze, studia?

By odpowiedzieć na pytanie: „kim dla mnie jest Jezus”, potrzeba czasu. Potrzeba modlitwy, ciszy. Powiedzieć, że Jezusem jest dla mnie Zbawicielem może każdy. Ale uwierzyć w to sercem, żyć Nim na co dzień, oddawać mu swoje życie, decydować z Nim, kochać z Nim, budować na Nim potrafi tylko ten, kto Go spotkał.

 

Za nim odpowiesz na pytanie kim jest dla mnie Jezus, zapytaj siebie: „czy ja naprawdę chcę z nim mieć coś do czynienia?” Jeżeli tak, to zacznij Go zapraszać do twojego życia. Zacznij się dzielić twoimi trudnościami, decyzjami, planami. Zacznij Nim żyć.

Tylko wtedy odpowiedź: Jezus jest moim Panem, będzie szczera, radosna, przekonywująca. Dlaczego? Bo każdy słysząc tą odpowiedź, popatrzy na twoje życie i się upewni: „rzeczywiście ten człowiek jest Synem\Córką Bożym”.