„Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego.”

Jezus nie wchodzi w dyskusję ze złem. Przejawia nad nim swoją moc, każąc mu opuścić Świątynię Boga czyli człowieka: „Milcz i wyjdź z niego”!

Rzeczywiście, zło nie jest kompatybilne z człowiekiem. My jesteśmy Świątynią Ducha, pielęgnując nasze sumienie, nasze serce, stajemy się sobą, czyli tymi do czego jesteśmy stworzeni – stajemy się szczęśliwi. Każdy z nas musi uważać przed tym, co się rodzi w naszym sercu: myśli, pragnienia……
Stoimy na straży naszego serca? Naszych myśli? Staramy się żeby zła myśl, smutek, rozpacz, złość, nie zamieszkała w naszej głowie? Czy umiem tak jak Jezus, już na początku złej myśli, złych pragnień, powiedzieć : „Milcz i wyjdź ze mnie?”. 

Często pielęgnuję we mnie złe pragnienia, rozpacz, stwarzam w mojej głowie katastroficzne scenariusze, a później się dziwię skąd u mnie te nerwy, dlaczego nie jestem spokojny, dlaczego wciąż się nakręcam do zła?

Kiedy zło pielęgnuje się w sercu, daje mu się miejsce, czas i warunki, ono się zakorzenia, staje się mocne w nas. I co się dzieje? Zniekształca rzeczywistość. Świat, ludzie, historia, przyszłość, nabiera negatywnych kolorów. Nie potrafimy myśleć pozytywnie. Brak w nas ufności Ojcu i innym ludziom, zaczynamy niedowierzać tym, którzy nas otaczaj, dostrzegając w nich coraz częściej zło niż dobro.
Milcz i wyjdź z niego! Stójmy na straży tego, co chce zniekształcić nasze życie. Nie pielęgnujmy w nas zła, niedowierzania, smutnych i desperackich myśli. Myślmy pozytywnie! Myślmy z nutką nadziei. Postarajmy się widzieć dobro, które jest! Przecież Pan jest z tobą! Umiesz zaufać? 

Wypędzaj słowami Ewangelii, modlitwą, wszystko to co pochodzi od Diabła, nie pozwól mu, aby uczynił z ciebie niewolnikiem zła!