„A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie coś przeciw komuś, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze.”

Modlitwa to spotkanie z Miłością, która jest sam Bóg. Dlatego, prawdziwa modlitwa, musi zawsze skłaniać mnie ku przebaczeniu, ku nawiązaniu relacji. Prawdziwa modlitwa uczy mnie przyjąć ułomności mojej rodziny, przyjaciół, bliskich. Modlitwa zalewa pokojem, po niej staję się zrównoważony, cichy, bardziej pokorny, pełen nadziei na przyszłość. Przecież modlitwa, to spotkanie z samą Miłością. To Ona mnie skłania ku przemianie serca a więc: uczuć, myślenia, zachowania…

Prawdziwa modlitwa to nie znaczy idealna. Bez pokus, bez różnych złych myśli, bez roztargnień, rozproszeń.  Prawdziwa modlitwa to spotkanie z Miłością, która ma niezwykłą moc przemiany. A jeżeli się modlę, nawet dużo i ciągle pozostaję niespokojny, zdenerwowany, zły, krytykancki, szemrający, rozczarowany innymi, brak mi nadziei, a przede wszystkim pokoju serca? To może źle się modlę? Jak to źle? Może wcale nie spotykam się z Miłością czyli z Ojcem, ale z samym sobą. Staję na modlitwie, to prawda, ale wciąż jestem skupiony tylko na sobie? Na swoich przeżyciach, na swoich racjach, a modlitwa mi służy tylko i wyłącznie żeby się w tym wszystkim upewnić?

Tak. W modlitwie jest wielka pokusa by pochylić się tylko nad sobą, spotkać się tylko z sobą. Modlitwa to spotkanie. To zwrócenie mojego wzroku na Ukochanego. To słuchanie Jego. To przebywanie z Nim. Prawdziwa modlitwa przemienia.

Zróbmy rachunek sumienia naszej modlitwy, jeżeli istnieje. A jeżeli nie? To może czas się zatopić w tej niezwykłej przemieniającej Miłości?