„A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić? „

Znowu spór o reguły. Szabat miał przypominać żydom, że człowiek jest stworzony do radości, do uczty, do szczęścia. Szabat ma przypominać, że człowiek jest wolny. Z dnia wolności, faryzeusze uczynili ten dzień, dniem niewolnictwa. Reguły stały się ważniejsze niż człowiek i jego pierwotne powołanie.
W naszym nastawieniu też jest coś podobnego. Myślimy, że wypełniając skrupulatnie wszystkie reguły i przykazania będziemy się podobali Bogu. Spowiadam się, chodzę do kościoła, zachowuje posty a więc podobam się Bogu, dlatego Bóg mnie kocha. Reguła i przykazania zaczynają być ważniejsze niż nasza osobista więź z Bogiem. Jeżeli takie nastawienie się rozwija w naszej duchowości, to nasza wolność zanika. Staję się ważniejsze to, że byłem na mszy, wyspowiadałem się, ale czy w tym wszystkim było zaangażowane moje serce, to już mniejsze o to. Najważniejsze, że byłem, zaliczyłem, zrobiłem. Teraz kolej na Boga. Można na to popatrzeć inaczej. Bóg kocha zawsze i wszędzie człowieka. Na miłość Bożą nie trzeba zasłużyć. Jestem zły czy dobry, dla Boga jestem i będę zawsze ważny. Dlatego, właśnie dlatego, przychodzę do Niego, nie po to, by na coś zasłużyć, ale po to, by spotkać się z Tym, który mnie kocha. Takie nastawienie czyni mnie wolnym. Przykazania i reguły już nie są dla mnie ciężarem, ale przypomnieniem, że warte i godne jest odpowiedzieć na Miłość Ojca. Wtedy spowiedź, Msza św., codzienna modlitwa itd., itp., nie będą obowiązkiem lecz SPOTKANIEM z Kimś, przed którym nie trzeba udawać, nie trzeba się na męczyć, by zwrócić na siebie uwagę. Zamiast przypominać ludziom o obowiązkach wiary, przypomnijmy im o Miłości Bożej do nas. Przypominać obowiązki i przykazania jest łatwiej, owszem. Można nastraszyć, przypomnieć o piekle. I będzie praktykowanie. Ale bez serca, bez zaangażowania. Bóg pragnie ludzi wolnych, dlatego nie zniewala nas strachem, ale uwalnia nas swoją miłością.