„Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: „Ty jesteś Syn Boży”. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.”

Jezus nie pozwala demonom mówić. Stoi też na baczności, by w każdym momencie móc dosłownie uciec od tłumu. Dlaczego? Bo wie, że może być odebrany źle. Jezus ciągle ucieka od władzy. Lud, bardzo chętnie mógłby ogłosić Jezusa Bogiem. Mógłby zrobić z Niego Króla. Przecież demony krzyczą, że On jest Bogiem, boją się Go! Przecież On uzdrawia! Ale Jezus ciągle zabrania demonom mówić, ale także prosi o ciszę tych których uzdrawia. Mesjasz przychodzi nie po to by zdobyć chwałę, moc, potęgę. Jezus przychodzi by służyć. Syn Boży stał się człowiekiem i przyszedł na świat, nie po to by dawać łatwe rozwiązania na ludzkie problemy, ale po to, by zbawić i dać możliwość udział w zmartwychwstaniu.
Dzisiejsza Ewangelia, przypomina nam, by w wierze nie szukać łatwych recept na własne problemy. Wiara w Jezusa Chrystusa, uczestniczenie w Jego życiu, poprzez modlitwę, sakramenty, miłość z dnia na dzień, w zdrowiu i chorobie, w doli i niedoli, przemienia nas na Jego podobieństwo. Przemienia nas w nieśmiertelność.
Oduczmy się patrzyć na Boga jak na Maga, jak na guru-uzdrowiciela.