„Wciąż dniem i nocą w grobowcach i po górach krzyczał i tłukł się kamieniami.”

Jezus spotyka opętanego przez wiele demonów. Wyrządzał sobie krzywdę, tłukł się kamieniami. Ile jest osób, którzy wyrządzają sobie krzywdę? Ile młodych dziewczyn tnie się, wyrządzając sobie ból? Ile ludzi unicestwia się poprzez swoje dołujące myśli? Ile osób potępia swoją historię: przeszłość, teraźniejszość.
Dlaczego? Brak zaufania sobie, brak miłości, brak pozytywnych relacji, brak kochającego wzroku, bliskiej osoby.
Każdy z nas potrzebuje lekarstwa. Tym lekarstwem jest Miłość. Miłość, która goi wszelkie zranienia. Miłość, która pobudza człowieka do nadziei. Miłość, która daje siły do powstania.
Ci, którzy doświadczyli miłosne spojrzenie Jezusa, wiedzą o czym mówię. Ci, którzy doświadczyli, że są kochani nade wszystko, wiedzą o czym mówię. Ci, którzy dzięki uzdrawiającej miłości Chrystusa, powstają każdego dnia ze swoich strachów, ze swoich słabości, błędów wiedzą o czym mówię.
Tylko Chrystus i jego Miłość ma moc wypędzić z nas legiony demonów, które próbują nas zniszczyć, które próbują wcisnąć nam, że nie ma wyjścia, nie ma nadziei, nie ma uleczenia.
Jezu! Proszę cię za tych, którzy są dręczeni przez złego ducha, za tych, którzy dali się ponieść złu, unicestwieniu, smutku, żalu, rozpaczy. Dotrzyj do nich. Spotkaj ich. Uzdrów. Zgładź w nich zło, które ich trzyma w swojej mocy. Bo tylko tyś jest Panem, tylko tyś Najwyższy, Jezu Chryste!