„On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce….”

Jezus wziął niewidomego za rękę, dotknął śliną jego oczy… Co za intymność? Przecież,  wystarczyłoby tylko jedno Słowo Jezusa? Jezus, przede wszystkim chce nawiązać bliski kontakt z tym, który prosi Go o uzdrowienie. Chce, aby ten poczuł ciepło jego ręki. Chce aby doświadczył Boga żywego, który rzeczywiście pragnie kontaktu  z człowiekiem. Ślina jest wyrazem intymności. Mama dając smoczka dziecku, najpierw sama go obliże. Zakochani by wyrazić swoją miłość, całują się wymieniając się swoją śliną. Przepraszam za porównania ale ślina ukochanej osoby nie brzydzi, obcej tak.

Czy nie musimy w  naszych modlitwach prosić przede wszystkim  o to, by właśnie w taki zażyły i intymny sposób spotkać Boga? Tylko tak nastąpi uzdrowienie nas samych, tylko wtedy człowiek przejrzy na własne oczy. Prosić Boga o łaskę spotkania i poznania  Go, jako najbardziej bliską nam  Osobę, otworzy nam oczy na inne horyzonty, pozwoli nam widzieć jasno i przejrzyście.

Kiedy zaczynasz się modlić, najpierw pomyśl o tym wydarzeniu z Ewangelii. Ty się modlisz, a On bierze cię za rękę, wyprowadza na miejsce osobne, by móc do ciebie przemawiać w intymności serca. Pozwól się poprowadzić. A przejrzysz. Nie czekaj aż przejrzysz, nie czekaj aż się nawrócisz, nie czekaj aż przyjdzie ci  chęć modlitwy. Pozwól Mu wziąć cię za rękę, zaufaj w ciemno, bo bez Niego nigdy nie przejrzysz, nigdy się nie nawrócisz, nigdy się nie zmienisz, nigdy nie staniesz się człowiekiem pokoju i nadziei. Nie licz na siebie. Daj Mu możliwość. Nie zawiedziesz się.