„I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać.”

Jezus, mówił otwarcie o tym co Go czeka. W związku z tym, to samo czeka też i jego uczniów. Nie owijał w bawełnę, nie chciał by jego uczniowie żyli w iluzji. Nie mówił im, że wszystko będzie dobrze, że jakoś się ułoży, że nie spotka ich cierpienie, walka, a nawet śmierć. Mówił im otwarcie. Mesjasz zostanie zabity. Zostanie zabity, odrzucony, niezrozumiany, potępiony bo żyje w innym wymiarze niż świat. Żyje w wymiarze miłości, pokory, dobra, który świat nie rozumie. Na końcu przypomina im, że tylko taki wybór życia zaprowadzi Go do zmartwychwstania. Zaprowadzi też i uczniów, jeżeli zdecydują się żyć tak jak On.

Piotr, niestety nie przyjmuje tej opcji. Boi się. Boi się propozycji Boga. Boi się propozycji Miłości. Bo miłość to jest wybór, obowiązek, trwanie, przebaczenie. Miłość nie pozwala człowiekowi stać na miejscu, płakać nad sobą, użalać się nad życiem, stawać się egoistą. Miłość jest z byt zajęta by popadać w rozpacz, zatrzymywać się na błędach innych, zazdrościć, kłócić się.

Miłość traci życie, tak jak Jezus, przecież On jest Miłością. Traci swój czas, swoje talenty, swoje plany dla innych…. traci by pozyskać dar nieprzemijający, dar życia i zmartwychwstania.

Miłość traci życie, tak jak Jezus…..

Tak jak Mama, która poświęca swoją karierę dla dzieci……

Tak jak Tata, który rezygnuje ze swoich planów, chęci wolnego czasu na rzecz córki i syna.

Tak jak mąż czy żona, którzy tracą siebie by pozyskać ukochanego, ukochaną…

Tak jak ksiądz, który rezygnuje ze swojego „prywatnego życia” dla innych….

Świat tego nie zrozumie. Wielu tego nie przyjmie. Wielu nie będzie chciało takiego Boga. Dlaczego? Może dlatego, bo wciąż ludzie łudzą się, że szczęście zdobywa się wtedy,  kiedy myślę tylko o sobie tu i teraz.