„Bo każdy ogniem będzie posolony. Dobra jest sól; lecz jeśli sól smak swój utraci, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w sobie i zachowujcie pokój między sobą.”

Stół może być pełny, zastawiony różnymi pokarmami, ale jeżeli nie będzie w nich przypraw? Tak, można się najeść, ale nie poczuć smaku.

Dzisiaj, człowiek jest syty. Ma wszystko. Jedzenie, ubranie, sprzęty elektroniczne. Dzisiaj jak nigdy, większość z nas, może sobie pozwolić na różne wyjazdy za granicę. Ale czy dzisiaj człowiek ma smak życia? Czy ma  pełnię? Pokój? Wewnętrzną radość, nadzieję? Ciągle nam coś brakuje, ciągle jesteśmy coraz mniej zadowoleni, coraz bardziej brakuje nam wewnętrznego Bożego pokoju i radości.

Ten, kto spotkał Jezusa, ma w swoim sercu pokój Boży. Ma smak życia. Nawet jeżeli ma ciągle pod górę, jest radosny, pełen nadziei, pełen miłości. Nawet jeżeli zgrzeszył nie rozpacza, bo ciągle przychodzi po Miłosierdzie Pana. Nawet jeżeli mu się nie udaje, rozpoczyna od nowa z pełnym entuzjazmem. Nawet jeżeli jest oschły w modlitwie, wierzy. Ten, który poznał Jezusa, ma w sobie smak życia. Ma w sobie ewangeliczną sól, która dodaje mu sens w tym wszystkim co robi lub co go spotyka.

Taką solą, musimy też być i my dla innych. W pracy, w szkole, na studiach, w domu. Dawać smak życia tym, którzy są chorzy, zrozpaczeni, smutni. Ci, którzy zawalili w życiu, niech widzą w nas światło nadziei. Ci, którzy krytykują, obmawiają, skarżą się niech zobaczą w nas światło radości, pozytywnego spojrzenia na świat. Ci, którzy zostali zranieni, opuszczeni, niech przyjmą od nas przytulenie, zrozumienie, miłość. Ci, którzy są nam przeciwni, ci którzy trują nam życie, niech dostaną miłosierdzie.

Jeżeli my utracimy smak, to czymże posolimy ten świat? Jeżeli nie my, to kto?