„Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli.”

Żydzi oczekiwali Eliasza, który miał przyjść powtórnie, by przygotować drogę Panu. Eliasz przyszedł, był nim Jan. Ale Jan, był za prosty, żeby mu uwierzyć. Nie czynił cudów. W jego przepowiadaniu nie było fajerwerków.

Nas już nie dziwi, że w Eucharystii chleb staje się Bogiem, na pokarm dla nas. Nas już nie dziwi, że w konfesjonale jest Ojciec, który cię stwarza na nowo. Nas już nie dziwi, że pismo święte to słowo Boże.
Właśnie w tych „przestarzałych” sakramentach, objawia się nam Bóg. Przemienia nas, uświęca, czyni podobnym do siebie. A nam to nie wystarcza. Wciąż szukamy nowych form modlitw, nowych form wielbienia Boga. Nam już nie wystarczają „nudne” msze. Chcemy coraz większych bodźców.
Szkoda. Bóg objawia się, w codzienności, w przestarzałych i nudnych formach.