„Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?” Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.”

Dlaczego musimy przebaczać ciągle? Każdego dnia? Nieustannie? Bo kto został zraniony lub zadał ranę, wie, że powiedzieć: „wybacz” lub „wybaczam” raz nie wystarczy. Nie wystarczy ani dwa, ani trzy razy… Wybaczenie to długi i bolesny proces… Zdaje się, że już wszystko w porządku, rany zagojone, a tu wystarczy jakaś kłótnia, nieudana rozmowa i znowu zaczynam wspominać to wszystko co on lub ona mi uczynił\a. Powracają łzy, smutek, gorzkie wspomnienia, złość, chęć odwetu.

Jezus doskonale wie, że przebaczenie to nie bajka. Przebaczenie to bolesna walka ze złem, które chce mi pożreć. Bo ten kto, został zraniony jest atakowany przez zło, które chce go wyniszczyć, przez wspomnienia, złość, nienawiść, zemstę. Przebaczenie jest czymś bolesnym to prawda, bo musimy ponawiać je każdego dnia, nieraz aż do samej śmierci. Ale tylko przebaczenie, czyni serce człowieka wolne od nienawiści, żalu. Tylko przebaczenie na nowo zasiewa pokój, który ci został odebrany. Przebaczenie to lek na złamane serce. Przebaczenie to egzorcyzm zła. Przebaczenie to największy dar, który ktoś może komuś zaoferować.

Ja też zostałem przebaczony. Za nic. Bez żadnych zasług, Bóg ciągle mi ponawia swoje przebaczanie. W Jego przebaczeniu odnajduję siły do walki, chęć do życia.

„Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.”

Chcesz być przebaczony? Przebaczaj! To jest bolesne, cholernie trudne, własnymi siłami i bez pomocy Bożej nie możliwe, ale wyzwalające i dające życie!