„ Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do sparaliżowanego: Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu!”

Grzechy – zatruta woda, którą nie raz łapczywie pijemy, nie zauważając prawdziwego źródła. Kiedy zaczynamy szukać łatwego szczęścia, szybkiej przyjemności, kiedy zaczynamy podążać za naszymi egoistycznymi zachciankami, następuje paraliż. Powolny paraliż. Wszystko to, co miało ci dać niezależność, poczucie wolności, przyjemność, łatwe szczęście, zamienia się w paraliż. Paraliżuje się twoja wola, twój uśmiech, chęć do życia, umiejętność kochania, nadzieja, pozytywne myślenie.
Jezus, mam moc odpuszczenia grzechów. Ma moc niszczenia tego, co paraliżuje w nas życie. Każdy ma doświadczenie, jak po odpuszczeniu grzechów, serce staje się spokojne, powraca chęć do życia. Chce się po prostu tańczyć ze szczęścia. Po odpuszczeniu grzechów, człowiek namacalnie doświadcza, że w nim rodzi się nowe życie.
Odpuszczenie grzechów – to dotyk samego Jezusa. Odpuszczenie grzechów, to lekarstwo na paraliż. W odpuszczeniu grzechów, stare staje się nowe, martwe staje się żywe.
Poprzez odpuszczenie grzechów, Bóg zwraca mi moją godność. „Mówię ci, wstań, i idź” Tylko w tym sakramencie, znów staje się sobą, staję się nowym stworzeniem.
Jeżeli zostawiłeś twoją przeszłość w sakramencie pokuty, to nie powracaj do twoich starych „chorób”. Jesteś już nowym stworzeniem. To co dawno minęło. Nie pozwól, aby przeszłość cię gryzła. Nie pozwól, aby przeszłość cię dobijała. Twoja przeszłość jest już zanurzona, w Miłości Bożej. Zacznij żyć. Idź do przodu. Sam Bóg ci każe, abyś się nie zatrzymywał nad twoją przeszłością. Jesteś przebaczony. Odkupiony. Odnowiony. Idź i głoś, że Miłość przemieniła cię w miłość.
A może ktoś, jeszcze choruje na paraliż od lat? Dlaczego zwlekasz? Idź. Idź do niego! Zanurz się w jego uzdrawiającej Miłości. Nie czekaj, aż wszystko stanie się martwe.