„Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.”

Jestem dobrym chrześcijaninem: nie zabijam, nie kradnę…. Pan Jezus nas zaprasza byśmy zobaczyli na pragnienia naszego serca. Tam bowiem powstaje grzech, czyn konkretny jest tylko faktem tego, cośmy już knuliśmy dawno w sercu.

Nie cudzołożę. Pięknie. A ile razy zdradziłem współmałżonka w sercu zapraszając do siebie stałe myśli, że inny lub inna jest lepszy, wspanialszy, ten jest pomyłką, jest do niczego? Uwaga nie chodzi tu o mimolotne myślenie, które może się przydarzyć każdemu, ale o pielęgnowanie tych myśli w sobie, tydzień, dwa, rok…..

Nikogo nie zabiłem. Super! A ile razy, zabiłem brata w moim sercu? Przekreślając go, nie dając mu żadnych szans na poprawę, dając mu tytuł: głupi, do niczego, idiota, przegrany?

Nie kradnę. Wspaniale. A ile razy, z zazdrością chciałem mieć to co inni mają, nie tylko dom, czy samochód, ale piękno przyjaciółki, błyskotliwość w karierze przyjaciela?

 

Jezus, w dzisiejszej Ewangelii zaprasza nas, byśmy byli uważni na to co się rodzi w naszych sercach! „Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie.” Nie pozwolić by gnuśne i złe myśli, zapuszczali w nas korzenie. Żeby nie powstał grzech. A co to grzech? To taka zaraza, która nas niszczy od środka. To zaraza, która wykorzenia w nas dobro, pokój, radość, to wszystko co pochodzi od Ducha św.

Ojcowie pustyni, ciągle powtarzali: „walczcie z waszym myśleniem i przewrotnymi pragnieniami”. Nie przygotowujcie im żyznej gleby. Nie podlewajcie, nie pielęgnujcie bo tak się wrośnie, że później ciężko będzie ich wykorzenić. Jak tylko się pojawi „zaraza” u bram naszych serc, od razu ją wypędzić: modlitwą, Słowem Bożym, Sakramentem Pojednania, Eucharystią,  rozmową z ojcem duchownym.

„Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.”