„Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!” A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi.”

Chrystus zniszczył moc zła i grzechu – Miłością. Mógł ze swoimi uczniami w czasie swojego pojmania, spróbować walczyć, odpowiedzieć złością na złość. Wybrał Miłość. Wybrał Miłość kosztem swojego życia.

Miłość – to jedyne lekarstwo, to jedyna broń, która może przeciwstawić się złu. Miłość rodzi miłość. Przemoc rodzi przemoc.

Jezus, w dzisiejszej Ewangelii, nie uczy być naiwniakiem, tym, który nie potrafi nic powiedzieć, obronić się. Nie!

Uczy nas dzisiaj byśmy nigdy nie odpowiadali na zło złem. Byśmy sami siebie nie wciągnęli w więzi nienawiści, złości. Kiedy ktoś zaczyna podnosić głos na ciebie, zaczyna pryskać jadem odpowiedz mu dobrem, życzliwością, uśmiechem. Ile w naszych domach jest niepotrzebnych kłótni, tylko dla tego, że przyjmujemy postawę „tak jak ty mnie, tak ja tobie”. Ty krzyczysz ja krzyczę. Ty obwiniasz mnie, a ja ciebie. Ty wspominasz moje błędy, ja twoje. I tak w kółko. Stąd zło się mnoży i nabiera mocy, w naszym sercu, w naszych relacjach.

 

Walcz. Ale nie logiką świata. Lecz logiką Jezusa. Walcz Miłością. Jedyna broń, która naprawdę działa.