„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.”

Bóg obdarza swoją łaską każdego: sprawiedliwego i nie. Bóg przed nikim nie zamyka swojego serca. Zawsze jest gotów wejść z nami w relacje. Ojciec nie dzieli swoich dzieci na złych i dobrych. Każdy z nas, to dziecko ukochane, jedyne, nawet, jeżeli tak po ludzku mówiąc, dajemy mu powody do zmartwień. Zawsze będziemy Jego dziećmi.

Ojciec, nie patrzy na Ciebie jak na jednego z wielu. Każdy z nas, jest dla niego dzieckiem jedynym i najdroższym.

 

Co  było gdyby Bóg, obdarzał miłością tylko sprawiedliwych i dobrych? Kto z nas jest sprawiedliwy i dobry? Kto żyje nienagannie? Kto może nazwać siebie świętym, miłosiernym? Przynajmniej ja, Nie! Dlatego moja radość potęguje, bo wiem naprawdę: Bóg mnie kocha! Kocha mnie, kiedy jestem „święty” ale także kocha mnie kiedy upadam. Skąd mam taką pewność? Bo gdyby nie kochał, wcale bym nie istniał!

Dlatego my też jesteśmy powołani, by rozdawać tą Miłość Bożą, każdemu! Kto kocha swoich nieprzyjaciół, ten też rozumie i doświadcza Miłość Bożą. Bo jeżeli kochasz tylko tych, którzy ciebie kochają, nigdy nie zrozumiesz i nie przyjmiesz Bożej Miłości. Miłość Boża, chce tylko dać, obdarzyć, nie patrzy na profity, na to co można zyskać. Kocha. I tyle.

Naucz się kochać też i ty, tak jak twój Ojciec. Chciej dać. Chciej obdarzyć kogoś dobrem. Ale pamiętaj nie chciej nic w zamian. A kto nam nic nie odda w zamian? Nasz nieprzyjaciel. Ten, który nas nienawidzi. Ten, który psuje nam życie. I tu jest piękno Bożej Miłości. Czym więcej obdarzam Miłością tego, który mnie nie kocha, tym bardziej staję się otwarty by przyjąć Miłość Ojca.

Tylko ten, kto kocha bezinteresownie, hojnie, ten doświadcza prawdziwej Miłości.