„Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.”

Bóg jest. Bóg jest miłością i miłosierdziem. Bóg daje życie. W nim jest pełnia. Tylko w Bogu, mogę się zrealizować jako człowiek. To wszystko dobrze wiemy. Ale niestety większość zatrzymuje się tylko na tych stwierdzeniach. Myśląc, że wierzy.

To jest Dobra Nowina, dana każdemu człowiekowi, pod tym słońcem. Ale co z nią zrobię? Nie wystarczy, że będę powtarzał sobie i innym: Bóg jest miłością itd., itp. Czy ja chcę żyć nowym życiem, które ofiaruje mi Pan? Czy ja wchodzę całym sobą w życie wiarą? Czy zaczynam żyć mentalnością Ewangeliczną? Czy rzeczywiście Eucharystia jest dla mnie niezbędnym codziennym pokarmem? Czy moja postawa życiowa jest postawą ofiary, daru, miłości wobec innych? Pokładam ufność w Bogu, dając mu pierwsze miejsce w moich planach na życie? Czy nadal mając na ustach słowo „Bóg”, żyję tak, jakby moje szczęście zależało od mojej kariery, pieniędzy, inteligencji, talentów? 

Czy mówiąc: „Panie, Panie jak ja ciebie kocham”, nadal żyję jak poganin? 

Otóż wiedza o Bogu, to jeszcze nie jest wiara. Wiara, relacja, z Bogiem zaczyna się wtedy, kiedy stawiam konkretne kroki ku nawróceniu, każdego dnia. 

Można przeżyć całe życie, mając się za dobrego wierzącego, a być jednocześnie ateistą.
Stawiajmy konkretne kroki ku Bogu, siostry i bracia. Spełniajmy wolę Bożą. „Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie.” (List Jakuba 1,22.)