„ Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą.”

Problem jest w tym, że nie potrafimy zaufać naszemu Ojcu. Wciąż myślę, że wiem lepiej czego potrzebuję i wiem z „pewnością” co mi jest korzystne. Modlimy się to prawda, ale często już mając w głowie listę próśb.
Pan Jezus daje nam taki przykład. Jeżeli my, choć źli jesteśmy (pełni egoizmu, samolubstwa) potrafimy czynić dobro innym, pomagać im, poświęcać im czas, to o ile bardziej Ojciec nasz Niebieski który jest samą Miłością, Dobrocią, Modrością zaopiekuje się nami.
Kwestia leży w zaufaniu. Kiedy stajesz na modlitwie, pamiętaj, że stajesz przed Ojcem pełnym miłości, przed Ojcem który jest gotów dla ciebie zrobić wszystko by cię uszczęśliwić.
Więc o co mam prosić na modlitwie?
O Ducha Świętego! Niech On na ciebie zstąpi, niech moc Najwyższego cię prowadzi, dodaje ci sił, oświeca cię, niech cię kształtuje na Swojego ucznia. Jeżeli Bóg będzie z tobą, któż stanie przeciwko tobie?
Na modlitwie Ojciec spełnia każdą naszą prośbę, jeżeli jest zgodna z Jego wolą. A co takiego Ojciec nasz, chce nam dać zawsze i wszędzie? Swojego Ducha! Samą Potęgę i Moc! Nic większego od Niego człowiek nie może ani pragnąć ani wymarzyć. Kto ma Ducha, ten jest prowadzony i wypełniony przez samego Boga.
Jest takie piękne porównanie. My często na modlitwie prosimy o małe rzeczy. Panie podaruj mi jabłko. A Pan zamiast jabłka pragnie ci sprezentować cały sad zasadzony urodzajnymi jabłonkami. Panie daj mi czekoladkę. Pan nie chce dać ci czekoladki ale fabrykę czekolady.
Może porównanie jest trochę banalne ale wyraża myśl modlitwy i tego co Bóg nam pragnie dać. Pragnie udzielić nam Swojego Ducha.
Przestań sam układać twoje życie, i tym bardziej twoją listę życzeń do Pana Boga.
Po prostu Zaufaj mu. On naprawdę Cię kocha!
Twojego Ducha Panie wylej na nas dziś!